Prognozy kursu funta na przyszłość, w długim terminie

Funt brytyjski spada od jesieni 2015 r. I nie jest to dobra wiadomość dla tych co zarabiają czy oszczędzają w GBP. Ale może przyszłość będzie lepsza. Przedstawiamy prognozy kursu funta na najbliższe miesiące i lata.

Funt szterling bije rekordy niskich notowań

Gdy spojrzymy na wykres notowań funta do złotego (GBP/PLN poniżej), szybko zauważymy, że funt jest właśnie, od roku, w trendzie spadkowym do złotówki.

Kurs funta wzrastał od minimum na poziomie 4 zł, które osiągnął w roku 2008 r., tuż przed wybuchem kryzysu finansowego banku Lehman Brothers, do 6,10 zł (wzrost o przeszło 50%!), które osiągnął niemal rok temu (na początku listopada 2015 r.).

Najwięcej w XXI w. funt kosztował 7,40 zł i było to wczesną wiosną 2004 r., tuż przed naszym wejściem do Unii Europejskiej. Trudno się zatem dziwić, że Polacy tak masowo zaczęli emigrować za pracą na Wyspy, tym bardziej, że Wielka Brytania od początku otwarła szeroko swój rynek pracy dla nowych członków Unii.

Kurs funta do złotego

prognozy kursu funta gbp-pln

Wszystkiemu winien Brexit

Kurs funta do złotego spada od czasu, kiedy referendum ws Brexitu stało się faktem. A przede wszystkim, kiedy realna stała się perspektywa rzeczywistego wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Wraz z publikacją kolejnych niekorzystnych sondaży kurs funta osuwał się coraz bardziej…

I oczywiście nie dotyczyło to tylko relacji GBP do PLN. Podobnie, albo nawet bardziej funt osłabiał się do „twardszych” walut. Widać to chociażby po zamieszczonym niżej wykresie kursów funta i dolara (GBP/USD).

Funt obecnie jest notowany niewiele wyżej niż 1,20 GBP/USD (1,20 dolara USA za 1 funta). Tak tani nie był od przeszło 30 lat…

Widać wyraźnie, że aktualnej, dynamicznej obniżce winien jest Brexit.  Jeszcze rok temu, kiedy wyjście UK z UE w ogóle nie było tematem, kurs funta wynosił 1,7 dolara amerykańskiego.

Przecena funta idzie za daleko

W normalnej sytuacji, kiedy kurs waluty spada można widzieć w tym pozytywy.

Przy niskich notowaniach własnej waluty eksport kraju się rozwija, bo jest zwyczajnie tańszy. Wspomaga to tym samym rodzimych producentów i sprzedających za granicę.

Strategia obniżania kursy własnej waluty jest jedną z bardziej popularnych metod wspierania własnej gospodarki. I to tak eufemistycznie mówiąc. W rzeczywistości, kiedy kraj zaniża wartość swej waluty jest mowa o „wojnach walutowych„. Są one może mniej krwawe, ale to nie znaczy, że przynoszą mniejsze ofiary…

Problem w tym, że wojny walutowe są strategią kontrolowaną (w dużym stopniu). Wówczas, kraj z teoretycznie mocna walutą, niejako sztucznie ją zaniża.

Ale w przypadku ostatniego zachowania kursu funta nie ma mowy o kontrolowanym działaniu… Przeciwnie:

  • kurs funta spada do innych walut bo tak naprawdę rynki oczekują, że wyjście z Unii zakończy się problemami dla gospodarki brytyjskiej. Mówi się przede wszystkim o wieloletnich spadkach PKB Wielkiej Brytanii.  Szczególnie jest to poważnym scenariuszem w przypadku tzw. hard Brexit, czyli wyjścia Wlk Brytanii bez zagwarantowania sobie preferencyjnego dostępu do unijnego rynku.
  • władze monetarne w UK starają się przeciwdziałać aż tak mocnemu osłabieniu funta. W tym celu podnoszą już stopy procentowe. Trzeba bowiem pamiętać, że Wielka Brytania jest importerem netto, więc osłabienie waluty nie jest dla niej dobrym scenariuszem.

Kurs funta do dolara

 prognozy kursu funta gbp-usd

Wahania kursu funta, wahania zarobków

To oczywiste, że kurs funta w dużej mierze wpływa na zarobki Polaków mieszkających w UK. Duża część naszych rodaków przesyła, przelewa, czy zwyczajnie przywozi funty do Polski (zobacz jak zrobić to najlepiej). Szacuje się, że rocznie wartość transferów pieniężnych z Wielkiej Brytanii sięga nawet 1 mld funtów.

Kurs funta ma mniejsze znaczenie dla tych z emigrantów zarobkowych, którzy mieszkają cały czas w UK. A przede wszystkim, całe zarobione sumy wydają oraz inwestują w UK (w funtach angielskich).

Ale wysokie koszty życia (średnio 3-4 razy wyższe niż w Polsce), a także ogromne ceny dóbr trwałych. Przede wszystkim chodzi o nieruchomości. Domy, mieszkania, są aż 5-6 razy droższe niż w Polsce).

Powoduje to, że dominującą strategią Polaków zarabiających na Wyspach jest: zarób w UK i wydaj w Polsce. Ten prosty arbitraż jest szczególnie powszechny wśród wykonujących najprostsze, tym samym najgorzej płatne prace.

Wracać, czy nie wracać do Polski

Kurs funta do złotego spada, a Brexit grozi bardziej restrykcyjną polityką wobec osiedlających się w UK.

Nic dziwnego, że setki tysięcy, miliony Polaków na Wyspach zastanawiają się coraz poważniej nad ew. powrotem do kraju.

Na pewno warto podejść do sprawy chłodno i mimo wszystko widzieć dobre wyjścia z sytuacji. Wyprowadzka z Wielkiej Brytanii nie musi być życiową tragedią. W Polsce też gospodarka się rozwija. Co więcej, osoby bardziej przedsiębiorcze, fachowcy, których przecież jest masę wśród Polaków na Wyspach, mają dużą szansę znalezienia dobrego zajęcia w kraju.

Ci, którzy polubi życie za granicą, a niespecjalnie cieszą się z perspektywy powrotu do ojczyzny, mogą się przenieść np. do Niemiec, Holandii, czy Skandynawii. Na pewno nie jest to jak zmiana skarpetek, ale da się jak trzeba i się chce.

Zapewne Polacy w UK, zanim podejmą brzemienną w skutki decyzję, będą śledzić szczególnie uważnie dwie kwestie:

  1. Politykę imigracyjną po Brexicie
  2. Długoterminowe prognozy kursu funta

Populiści i ich pomylone pomysły

Brexit może wywołać zmiany w podejściu do emigrantów, ale niekoniecznie będą to zmiany tak wielkie jak wielu się obawia.

Przede wszystkim warto zauważyć, że zwolennicy Brexitu doprowadzili do niego, ale chyba nie bardzo wiedzą co dalej. Wydaje się, że jeszcze niedawni, „mocni w gębie” piewcy wyjścia UK z Unii Europejskiej pochowali się gdzieś teraz. I nie bardzo mają pomysł ani ochotę na to żeby faktyczny Brexit przeprowadzić.

Tak stało się chociażby z Nigelem Farage’em, który jako szef partii UKIP, będącej główną siłą zachęcającą do wyjścia z Unii, po „wygranym” referendum stracił zupełnie inicjatywę i werwę. Jest nadal europosłem, gdzie nadal krytykuje „zgniłą” UE. Ale nie jest to specjalnie zaskakujące, bo także w Polsce najwięcej entuzjastów europosłowania jest wśród polskich eurosceptyków:). Można nienawidzić UE, ale kasa i emerytura unijna zawsze się przyda…

Wracając do Brexitu, wszystko na to wskazuje, że UK musi zadbać, aby nie wyizolowała się za bardzo. A utrata fachowych pracowników z Polski byłaby dla tej gospodarki prawdziwym dramatem. Należy liczyć, że obecny rząd brytyjski będzie się kierował w większym stopniu brytyjską racją stanu niż interesem populistów, którzy stoją w drugim szeregu za gabinetem Theresy May.

Jakby nie było trudno prognozować kursy walut, to chyba długoterminowe prognozy kursu funta mogą być łatwiejsze niż wejście w głowę polityków XXI w. …

Długoterminowe prognozy kursu funta

Generalnie, szacowanie notowań walut w długim terminie jest zajęciem trudnym i obciążonym dużym ryzykiem błędu.

Analityk, który dobrze przewidzi kursy walut w przyszłości, może też spotkać się wrogą opinią. Wystarczy że, jak poseł przynoszący złe wieści, mając rację, przedstawi niekorzystny obrót spraw na parach walutowych.

Trudność w szacowaniu ceny funta

Jeśli chodzi o prognozy kursu funta sytuacja dla analizujących zachowanie tej waluty jest jeszcze trudniejsza. Bo jest bardziej dynamiczna.

Kurs funta spadł do złotego o 25-30% w zaledwie rok. A jak niektórzy twierdzą, mocny trend może się jeszcze utrzymać.

Inni z kolei uważają, że powoli dochodzimy do średnioterminowego dołka, a jeszcze inni mogą uważać, że niedługo funt odbije się równie mocno jak dotychczas spadał.

Prognozy kursu funta  – analitycy są ostrożni

Ostatnio porównywarka kantorów online Kurencja.com poprosiła uznanych analityków o długoterminowe prognozy kursu funta dla swoich użytkowników.

Poza konkretnymi, prognozowanymi wartościami kursu GBP Kurencja.com otrzymała coś, co może być jeszcze cenniejsze – założenia i uwagi. Pozwolą one bowiem zainteresowanym nabrać własnego spojrzenia. Oraz wyrobić sobie oczekiwania, co do kształtowania się ceny funta w przyszłości.

Część ekspertów zakłada dalszy spadek kursu funta do złotego

Według analityk Ekantor.pl, Katarzyny Orawczak, funt na koniec 2016 roku będzie kosztował ok. 4,75 zł, czyli jeszcze spadnie z obecnych 4,86 zł (w piątek 22.10.016 r.). Niestety dla zarabiających w funcie, ekspert ekantoru.pl zakłada dalszy spadek funta w 2017 r. Prognozuje, że za 1 GBP 31.12.2017 r. trzeba będzie zapłacić zaledwie nieco ponad 4,50 zł.

Wg Katarzyny Orawczak:

Referendum w sprawie opuszczenia przez jedną z największych gospodarek światowych struktur Unii Europejskiej jest zjawiskiem na tyle bezprecedensowym, że trudno jest na dzień dzisiejszy przewidzieć konsekwencje decyzji Brytyjczyków.

Chociaż od 23 czerwca minęło przeszło 3 miesiące, to były to 3 miesiące względnego spokoju. W tym czasie BoE podjął się jednej interwencji w sierpniu, co zdecydowanie wsparło kondycję gospodarczą kraju. Funt natomiast powędrował silnie w dół.

Kluczowe okażą się jednak najbliższe miesiące, kiedy oficjalnie zostanie wprowadzony art. 50 Traktatu Lizbońskiego, co zaplanowane jest najpóźniej na koniec marca 2017 roku. Od tego momentu Wielka Brytania będzie mieć dwa lata na negocjacje z UE, a jeżeli nie dojdzie do porozumienia, pozostanie ona samotną wyspą.

Dynamiczność napływu nowych informacji dotyczących Brexitu sprawia, że prognozowanie notowań walut nawet w nadchodzących tygodniach wydaje się zadaniem niezwykle trudnym, a co dopiero próba tak dalekiego wybiegnięcia w przyszłość.

W przyszłym roku równie ważne, co sytuacja Wielkiej Brytanii, będą decyzje podejmowane przez Fed. Obawy o europejskie gospodarki w cieniu Brexitu nie pozostawiają zbyt dużego pola manewru bankom centralnym, zwłaszcza ECB czy BoE. W takim przypadku gotowość do zacieśniania polityki monetarnej Rezerwy Federalnej, wsparte odczytami z krajowej gospodarki, będą umacniać dolara, który znajduje się w długoterminowej tendencji wzrostowej. Już niebawem inwestorzy zaczną się też baczniej przyglądać planom Fed odnośnie tempa i skali podwyżek w 2017 roku.

Można się spodziewać, że pole oddziaływania wyżej wymienionych czynników będzie na tyle silne, że wyznaczy ono także tor polskiej walucie. Złoty będzie się jednak skłaniał ku osłabieniu. Takiego zachowania można się spodziewać, mimo ostatnich planów NBP dotyczących dłuższej stabilizacji polityki monetarnej. Ma ona potrwać do 2018 roku. Przełom 2016/2017 przyniesie również dalsze informacje w kwestii rozwiązania problemów frankowiczów, a jak pokazał czas, propozycje te nie zawsze są dobrze przyjmowane przez rynek.

Duża zmienność, którą bez wątpienia cechuje się rynek walutowy, nie pozwala na choćby przybliżone oszacowanie kursu walut w latach 2020-2030. Próba prognozowania byłaby bliższa wróżeniu niż obiektywnej ocenie. Tym bardziej, że rok 2016 dostarczył czynnik ryzyka, z którym rynek do tej pory nie musiał się mierzyć.

Inni spodziewają się jednak umacniania funta do złotego

Bardziej optymistyczny wobec prognozy kursu funta jest Michał Stajniak z domu maklerskiego XTB.

Spodziewa się on, że funt na koniec tego roku pozostanie na zbliżonym poziomie (4,80 zł). Ale już od następnego, 2017 r., zacznie się umacniać. Ma on osiągnąć według eksperta XTB: 4,98 zł na koniec 2017 r. i 5,30 zł na koniec 2020 r.

Dokonując prognozy kursu funta Michał Stajniak wziął pod uwagę m. in. następujące czynniki:

Spore ryzyka dotyczące budżetu polskiego rządu na przyszły rok mogą przyczynić się do zwiększonej słabości złotego.
Dodatkowo w dalszym ciągu widać problemy z odbiciem inflacji w Polsce, co powinno przytrzymać stopy procentowe przez najbliższe miesiące na niezmienionych poziomach.
Normalizacja polityki monetarnej może nadejść w następnych latach, dlatego złoty może umacniać się do pozostałych walut.
Warto jednak zwrócić uwagę, że polityka monetarna może być normowana również w pozostałych gospodarkach, dlatego polska waluta pozostanie stabilna. 
Wolałem uniknąć tak długoterminowych prognoz jak 2030 rok, ze względu tak naprawdę na brak podstaw prognozowania. Oczywiście modele szeregów czasowych, czy modele bazujące na kursie forward wskazywałyby na dalsze osłabienie się złotego, lecz modele te obarczone są bardzo dużym błędem.
Co więcej, Polska może do 2030 roku wejść do strefy euro, a istnieje nawet możliwość rozpad strefy euro (chociaż prawdopodobieństwo takiego wydarzenia jest bardzo nikłe), co pokazują nam ostatnie ruchy antyeuropejskie, jak w Wielkiej Brytanii, czy kłopoty finansowe południowych członków strefy euro jak Grecji, Włoch, Hiszpanii, czy Portugalii. 

Prognozy kursu funta (w zł) 31.12.2016 31.12.2017 31.12.2020
Katarzyna Orawczak
(analityk walutowy Ekantor.pl)
4,74-4,76 4,50-56
Michał Stajniak
(analityk rynków surowcowych XTB)
4,80 4,98 5,30

Podsumowanie

Truizmem jest stwierdzenie, że nikt nie zna przyszłości. Jak widać jest to jeszcze bardziej prawdziwe w przypadku walut. Nawet analitycy, fachowo zajmujący się prognozowaniem kursów walut, nie mają zbieżnych oczekiwań.

Jest zwyczajnie za dużo czynników, które mogą kształtować kursy funta w najbliższej i tej średnioterminowej przyszłości. Nie mówiąc już o długiej perspektywie. Tym bardziej, że część tych czynników ma twarde, obiektywne podstawy, ale inne są miękkie, zmienne, emocjonalne.

Martw się o to, na co masz wpływ

Osoby zarabiające w funtach muszą mieć na uwadze jeszcze jedną rzecz. Na kurs funta nie mamy żadnego wpływu. Oczywiście, póki nie jesteśmy właścicielem Goldman Sachs, czy innego wiodącego na foreksie banku. (Czego oczywiście każdemu pracującemu w UK życzymy!).

Ale poważnie mówiąc, są rzeczy o które mogą zatroszczyć się sami zarabiający w GBP.

Chcąc więcej zarabiać (mniej tracić) powinni oni przede wszystkim tanio wymieniać funty. Ważne jest też aby możliwie korzystnie dokonywać transferów walutowych, przy przelewach GBP za granicę.

(Zobacz nasz poradnik Gdzie najlepiej wymieniać funty).


  • wojtekB

    no, zobaczymy. Przydałoby się, żeby był znowu po przynajmniej 5 zł

  • Daniel

    Co za bzdury, widać ze dziennikarz to osoba pisząca swoje artykuły na MacBooku przy sojowym latte. Proszę sobie zadać trud i zbadać temat na który Pan Pisze.

    Chyba że pisze Pan o Londynie, z tym że nie tylko w Londynie mieszkają Polacy. Takim wpisem pokazuje Pan mylny obraz Anglii.

    „Ale wysokie koszty życia
    (średnio 3-4 razy wyższe niż w Polsce), a także ogromne ceny dóbr
    trwałych. Przede wszystkim chodzi o nieruchomości. Domy, mieszkania, są
    aż 5-6 razy droższe niż w Polsce).”

    – za nowy 2 pokojowy apartament (+ salon z aneksem kuchennym) w centrum średniego miasta płacę ok 2500zł (włącznie z czynszem). Koszty jedzenie dla mnie i żony to w sumie ok. 1500zł na miesiąc jedząc śniadania, obiady i kolacje. Kupując owoce oraz słodycze. Nieruchomości są droższe ale ok 2-3 razy, nie 4-5.

    „Powoduje to, że dominującą strategią Polaków zarabiających na Wyspach jest: zarób w UK i wydaj w Polsce. Ten prosty arbitraż jest szczególnie powszechny wśród wykonujących najprostsze, tym samym najgorzej płatne prace.”

    – 95% Polaków pracujących w UK nie ma żadnych oszczędności, zarabiają i wydają wszystko w Anglii.

    Odnośnie Brexitu który Pan krytykuje i ludzi którzy dokonali takiego wyboru, również nie zadał Pan sobie trudu by sprawdzić jakie naprawdę panują nastroje w UK. W gazetach śmieją się z tych właśnie „przepowiadaczy końca świata” jakim i Pan również zapewne jest. Gospodarka UK ma się dobrze a politycy pracują nad tym aby było jeszcze lepiej. Proszę zauważyć iż inteligencja Angielska (nie mylić z lewicowcami) głosowała ZA wyjściem. Zapewne siedzi Pan teraz w Starbucksie i zamawia kolejną kawę, poprawiając na nosie okulary Ray-ban, wczytując się w przepowiednie liberalnych analityków. Bardzo Pana proszę (mocno wierzę że wyjdzie to wszystkim na dobre), proszę przyjechać do UK, wynająć mieszkanie w miasteczku zdominowanym przez Muzułmanów i zobaczyć dla czego potrzeba Braxitu. Zbaczam z tematu więc dodam tylko na sam koniec, Wie Pan po co wymyślono zawód synoptyka? Żeby analitykom nie było przykro że tylko oni się ciągle mylą.

    Pozdrawiam

    • maniek

      Typowy polski komentarz – 60% to obrazanie innych, a dodatkowo nie podal Pan bardziej konkretnych informacji o swoim miescie oraz gdzie Pan robi zakupy.

      Nie wiem gdzie Pan w Anglii sie ulokowal, ale podam przyklady z wlasnego otoczenia. Miejscowosci na polnosc od Londynu – Watford, Welwyn, St Albans, etc. 2-Pokojowe mieszkanie z osobna kuchnia, jak ktos chce mieszkac w „normalnym” standardzie i nie mieszkac 3 km od centrum miasta to koszty od £1100 w gore. Oczywiscie i sa tansze, mozna znalezc 2 pokoje za £950 i mieszkac jak u babci na wsi. Mozna tez znalezc ladne za $1000 ale za to 2km od centrum/stacji metra/pociagu. Nie sa to dane wyssane z palca, bo mieszkalem w kilku miejscach i przejrzalem dziesiatki mieszkan.
      Pokoj w Londynie – £700-900 jezeli nie ma to byc „nora”. To akurat podaje na przykladzie Notting Hill, bo zalezalo nam na jak najbezpieczniejszej okolicy, aczkolwiek rozgladalismy sie takze za Chiswick i ceny byly calkiem podobne.

      Dla porownania – osoba z rodziny mieszkajaca w Walii na totalnej wsi, mieszkanie 1 pokojowe kosztowalo ja £200 natomiast mieszkanie bylo totalna ruina z cala masa plesni i grzyba (dane potwierdzone, mam zdjecia).

      Jedzenie? Bardzo zaleze gdzie sie mieszka. Moge podac tylko przyklad z siebie czyli wymienionych wyzej miatach- codziennie robione w domu obiady, sniadania i kolacje + troche jedzenia na miescie. Kupuje glownie w M&S, Waitrose i Tesco i staram sie nie jesc byle czego – kosztowalo nas to (ja, zona, dziecko) £800-900 funtow miesiecznie. Gdybym bardzo oszczedzal, raczej i tak nie zszedlbym ponizej £600 miesiecznie.
      Moze bede bardziej dokladny i obrazowy – kupujemy slodycze dla siebie i dziecka, kupujemy glownie kurczaja i ryby, bardzo duzo owocow, warzyw, herbaty, platki sniadaniowe, czasami gotowe salatki, wode pijemy filtrowana z kranu, kupujemy soki, czasem cole i piwo.

      PS. Pierwsze slysze te statystyke o 95% polakow i ich oszczednosciach. Ma Pan moze gdzies zrodlo tych wyliczen? Czy po prostu Pan ich wszystkich zna?

      Bilet miesieczny do Londynu z wyzej wymienioncyh miast okolo £400.

      Tak wiec prosze nie wrzucac glupich komentarzy, za ile Panu sie udaje przezyc i krytykowac czyjesc (rownie ogolne) podsumowania.

      Oczywiscie ze da sie wszystko taniej – wystarczy mieszkac z dala od Londynu, miec prace koniecznie miejscu zamieszkania aby uniknac transportu, kupowac w Tesco, Lidlu, Icelandzie i innych da sie duzo taniej. Mimo wszystko musze przyznac ze podane przez Pana liczby bardzo mnie zastanowily, czy ja jestem az taki rozrzutny, czy moze Pana liczby sa po prostu podrasowane.

      Pozdrawiam

      • Dah Zybu

        Domek 40 mil na poludnie od Londynu (3sypialnie, malutki ogródek) 1015£. Zakupy (jedzenie + Chemia) – kupujemy w lidlu I Sainsbury’s, max 450£ miesiecznie( 2 osoby dorosle i 2 dzieci(3,9)) wybieramy zawsze produkty dobrej jakosci, i to na co mamy ochote. Oplaty tj. prad, woda, gaz, tv- 400£. Samochód sluzbowy calkowicie oplacany przez firme. Tak jest Pan rozrzutny😉

        • Marcin Skonieczny

          Danielu jesli ktos tu pisze bzdury to wlasnie ty nie bede sie rozpisywal na temat tych absurdow ktore tu podales Bo szkoda czasu wracam zarabiac funty Bo nie dlugo przez brexit ktory wedlug ciebie byl dobrym pomyslem funt bedzie stal 4 zlote
          Nie pozdrawiam.

  • nikosbeznika

    Surowiec to kapitał, a internet to cheat, i tak wlasnie ekantory robia kase, i wciskaja ze kebab jest z trąby słonia robiony